Punkty zostały w Laskowej

GSKS Laskowa – FAN SOKÓŁ 3:1
(25:18, 23:25, 25:17, 25:18)

Ciężko podnieść się po trzech z rzędu porażkach odniesionych w katastrofalnym stylu. Dziś zostaliśmy pokonani po raz czwarty. Małą pociechą jest fakt znacznej poprawy gry. Noty za styl nie przyznano. Stary rok pożegnamy w kiepskich nastrojach. Drogę powrotną przebyliśmy z poczuciem „krzywdy”. Niestety kilka mocno nas krzywdzących decyzji sędziowskich spowodowało, że zamiast skoncentrować się na grze „zagotowaliśmy się” i traciliśmy przewagę punktową. Przewagę, którą „wyszarpywaliśmy” po ciężkiej walce. Gospodarze grali lepiej, mieli więcej atutów w swoich rękach. Zdobywanie punktów przychodziło nam ciężko ale walka była. Przynajmniej w początkowych fazach setów.

Na początku tradycyjnie „lekkie” problemy z przyjęciem i „oświetleniem” ale dość szybko uporządkowaliśmy grę i walczyliśmy punkt za punkt. Troszkę szkoda psutych seryjnie zagrywek, ryzyko mocniejszej zagrywki zostało podjęte ale się nie opłaciło. W pierwszym secie prowadziliśmy 9:6 by po chwili przegrywać 9:12. Uciekło 6 pkt z rzędu. Takie wpadki nie powinny się już zdarzać. Utrata przewagi podcina nam skrzydła i przegrywamy do 18-tu. Warto wspomnieć, że nastąpiła zmiana ustawienia – „na środku” zadebiutował Grzegorz Sroka i był wyróżniającym się zawodnikiem.

Drugi set wygrywamy do 23. Po niezłej grze. Uspokajamy zagrywkę. W końcu zaczynamy coś „łapać blokiem”, podbijamy kilka ataków. Atakujący spokojnie obijają blok. Jest nieźle. Pomimo, że przegrywaliśmy 9;11 doprowadzamy do remisu 17:17, wprowadzony wtedy do gry Kamil Jurek skutecznie kończy ataki ze skrzydła i wychodzimy na prowadzenie 20:17. Tracimy następnie 3 pkt, jest remis 20:20, robi się nerwowo ale to my cieszymy się z wygranej. Jest remis, jest nadzieja.

Moim zdaniem set trzeci był setem decydującym o końcowym wyniku. Gramy punkt za punkt do stanu 7:7. Wtedy to następuje kilka dziwnych decyzji sędziowskich i pomimo gry „fair” zawodników gospodarzy przyznających się do bloku czy innego błędu zostajemy skrzywdzeni werdyktami. Sami popełniamy jednak błąd – zamiast dodatkowo się zmobilizować „gotujemy głowy”. Zapominamy, że receptą na wygranie seta jest spokój i rozwaga stawiamy na wariant siłowy. Błąd. Gospodarze stawiają szczelny blok, szybko wychodzą na prowadzenie i przegrywamy do 17-tu.

Nerwowo gramy w jak się okazało ostatnim – czwartym secie. Jest szansa na tie breaka, pomimo tego, że to gospodarze prowadzą trzymamy kontakt i zansosi się na bardzo emocjonującą końcówkę. Będzie tie break. Tak sądziłem. Przy stanie 11:13 zółtą kartką zostaje ukarany kapitan Łukasz Jurek. Tracimy punkt. Mocno kontrowersyjna decyzja głównego sędziego. Tracimy punkt za coś, co kwalifikowało się na ostrzeżenie. O ile w ogóle rozjemca miał rację. Po meczu sędziowie podali 2 różne wersje i to powinno wystarczyć za cały komentarz. Kolejny raz popełniamy błąd „łapania nerwa”. Seryjnie tracimy punkty, trzeba oddać gospodarzom, że wyraźnie „odżyli” przy przewadze i skutecznie kończyli wszystkie ataki.

Przegraliśmy ale po walce i to przeciwko nie tylko dobrze grającym gospodarzom, ale także przeciwko arbitrom. Pocieszająca jest tylko poprawa gry, zaangażowanie i skuteczność. Dziś jestem naprawdę dumny, że miałem przyjemność gry i walki razem z kolegami z drużyny.

Kończymy stary rok w kiepskich nastrojach. miał być walka o „trójkę”. Musimy się martwić o „czwórkę”. Czas na podsumowanie przyjdzie, jak przestanę wściekać się za dzisiejszy mecz.

FAN SOKÓŁ: Kita Karol, Kita Hubert, Sroka Grzegorz, Patyk Łukasz, Jurek Łukasz, Barnaś Grzegorz, Drogoś Tomasz – libero, oraz: Filar Sławomir, Płowiecki Robert, Jurek Kamil, Kita Marcin, Kiełtyka Tomasz.

Źródło: tuchow.com.pl

Dodaj komentarz

E-mail nie zostanie opublikowany.