Kategoria | Artykuły, Publicystyka

Udostępnij

Dąb na Roli – niemym świadkiem swojej niedoli

8 września 2009

Sam ratuje się jak może. Obcy ludzie się nim częściej interesują, swoi w ogóle – tak opowiada o najstarszym w regionie dębie Eugeniusz Wojtanowski – od dziesięcioleci mieszkający w jego cieniu przy ul. Granicznej w Tuchowie. Dawniej tę część Górnego Przedmieścia nazywano powszechnie w całej okolicy Rolą – podkreśla.

- Kiedy siedzieliśmy w zeszłym roku na progu domu, a był dzień spokojny, nagle usłyszeliśmy niesamowity huk; pierwsza myśl – dąb się wali – dodaje mieszkający po sąsiedzku Tadeusz Derus. I rzeczywiście – jeden z ogromnych, pięknych konarów od strony północnej złamał się, odsłaniając większą jego część. – Czas płynie, a nasz sąsiad, stary dąb, staje się coraz słabszy – dodaje.
Dąb
Mający obwodu w pierśnicy 690 cm, nazywany popularnie „Dębem”, nie miał nigdy imienia. Pojawił się jednak pomysł, aby nazwać go „Wojtkiem”. Skoro jest „Bartek”, to i „Wojtek” być może; według innych powinien być nazwany „Chrobrym”, z racji grodu – Tuchowa – z czasów pierwszego króla znajdującego się w jego sąsiedztwie, a może „Henrykiem” od imienia pierwszego odkrywcy (o. Henryka Pagiewskiego) jego nieprzeciętnych walorów. Spogląda na swojego rówieśnika – „Gacka” z Siedlisk, choć tamten pomnikiem przyrody nie jest – a powinien – zazdrości mu jego imienia…

O gdybyśmy umieli własne dzieje czytać,
I każdą garść ziemi o przeszłość zapytać:
Ach, z jakażby miłością rzekła nam o sobie
I o życiu pradziadów i pradziadów grobie.

Wincenty Pol

- Były tutaj dwa; w tego drugiego pioruny biły częściej; co burza, to rysa się tam na jednym lub drugim pojawiała, w końcu tamten w latach 60. usechł. Stał tak kilka lat, aż w końcu przyszła burza od południa, podgniłe korzenie nie wytrzymały, wiatr silniejszy zawiał i drzewo runęło – mówi Eugeniusz Wojtanowski. Leżał tam jeszcze przez ponad 20 lat. Ten, co przetrwał do dziś, był wytrzymalszy, miał może trochę więcej szczęścia. Tutaj również czas odcisnął swoje znamię.

- Dębem – olbrzymem interesował się na początku lat 90. o. Henryk Pagiewski. Był on niewątpliwie pierwszym, który docenił jego walory historyczne, kulturowe, przyrodnicze i rozpoczął je propagować. Po jego interwencji obcięto suche gałęzie i konary, odciążono go w ten sposób. Przejawem sympatii do dębu był wiersz, który napisał:

Do dębu – olbrzyma stojącego samotnie w gospodarstwie państwa Cichów w Tuchowie.
Nawet nie masz tabliczki,
Żeś „pomnik przyrody”,
Piękniejszy niźli „Bartek”,
Co jest naszą chlubą…
Jesteś z nami lat setki,
A więc bardzo długo -
Wielki, cichy czarodziej…

Wdarłeś się w tę ziemię
Wielkością korzeni,
Pniesz się w niebo
Burzą skrzywionych gałęzi,
Jesteś jak krzyk ramion
Z pomnika Zadkina…
I sam twardo stoisz,
Bo się zła nie boisz…

Dlategoś ciągły symbol
Wytrwania i mocy,
Mimo burz i zawiei,
Czy to w dzień, czy w nocy
Ciągle dzielnie trwasz,
Mając „jedną twarz”…

Bity deszczem i gradem,
Targany przez wiatr,
Zawsze hardy i piękny
Jak alpejski kwiat…
Pełen liści lub nagi,
Obdarty z zieleni,

Ale zawsze wierny
Matce: polskiej ziemi…
Przetrwałeś bardzo wiele
Upadków i wzlotów,
Najazdów, „łapanek”,
Zdrad, wojen i „rzezi”,
Morderstw, grabieży…

Jesteś jak chłop z polskiej wioski,
Co w pędzie za chlebem,
Wolnością i pracą -
Wciąż tęskni: za niebem…
Zawsze trwa!
„Żywi, broni i chroni!”…

O. Kazimierz Plebanek – redemptorysta z tuchowskiego klasztoru całym sercem popiera pomysł, sam jest inicjatorem wskrzeszenia działań akcji ratowania dębu. Jak mówi: – „Ocalić od zapomnienia” – zechciejmy to hasło odnieść nie tylko do nowo posadzonych dębów „katyńskich”, również do dębu olbrzyma – liczącego setki lat, rosnącego w obejściu gospodarstwa państwa Cichów. Jak zauważa – dąb staruszek to osobliwość przyrodnicza Tuchowa, a w Tuchowie mało znany. Należy go rozreklamować, znaczyć na mapach szlaków turystycznych, pokazywać młodzieży dzieciom. Dobrze, że posadzono nowe dęby, ale ratujmy też te stare. Nasz dąb jest spróchniały wewnątrz, prosi o ratunek. Czy znajdą się fundusze na jego konserwację?

Dąb spoglądający ze wzniesienia na dolinę, klasztor i otaczające je wzgórza był świadkiem wielu wydarzeń historycznych. Rośnie w sąsiedztwie prawdopodobnej lokalizacji gródka Bolesława Chrobrego, w miejscu wędrówek pielgrzymich, jarmarcznych z Zalasowej, Ryglic, Jodłowej, Jasła. Tutaj często zatrzymywano się w jego cieniu, odpoczywano, nabierano sił do dalszej wędrówki.
Dąb
Dąb wplótł się również w zawieruchę wojenną I wojny światowej. Kiedy armia austro-węgierska w czasie operacji gorlickiej 2 maja 1914 roku zaatakowała na odcinku Tarnów – Tuchów – Ciężkowice – Łużna – Gorlice armię rosyjską, wówczas podchodzący wąwozem od strony Kielanowic żołnierze postanowili ostrzeliwać z moździerza stacjonujące na wzniesieniach pod lasem Soślina i Lasem Tuchowskim, w przysiółkach Zamośniki, Betlejem, Stecówka wojska rosyjskie. Dęby stojące na Roli zasłaniały atakującym pole ostrzału. Austriacy przyszli więc z toporami wyciąć oba drzewa. Jednak Agnieszka Wojtanowska, chcąc ratować dęby, „nałapała kur i dała im, a oni odstąpili od pierwotnego zamiaru”.

Pod koniec II wojny światowej, tuż pod dębami, mieszkańcy Tuchowa i okolicznych wiosek budowali na zlecenie hitlerowców „dekonki” – rowy, stanowiska strzeleckie, bunkry. Pod dębem po wojnie znajdowała się kładka, którą zawieszono nad rowem, przez który przeprowadzano krowy na pastwisko. Tutaj odpoczywali również pielgrzymi przybywający na odpust tuchowski. W gospodarstwie na Roli nocowało się w zasięgu jego olbrzymich ramion, „na strychu, w kumorze, w stodole”. Pielgrzymów co roku było bardzo wielu. Przychodzili, przyjeżdżali furmankami, indywidualnie oraz w zorganizowanych grupach. W czasie tych kilku lipcowych dni było tutaj bardzo gwarno.

Dzisiaj… „Swoi w ogóle nie interesują się jego losem”, dlatego podejmujemy próbę uświadomienia i przywrócenia znaczenia dębu, większej popularności tego miejsca wśród mieszkańców, turystów, pielgrzymów. Zwracamy uwagę na potrzebę natychmiastowej pomocy w jego zabezpieczeniu. Taka potrzeba zaistniała już w przypadku oderwanego w 2008 r. konaru. Wówczas, pomimo zgłoszenia prośby o jego usunięcie i zabezpieczenie dębu, nie otrzymano pomocy ze strony odpowiedzialnych instytucji samorządowych.

Chcąc właściwie promować region, należy podejmować konkretne działanie w celu ratowania dziedzictwa naszej gminy. W przypadku dębu – olbrzyma należy przede wszystkim rozpocząć prace restauracyjne, gdyż czas w tym przypadku działa na jego niekorzyść. Należy zastosować podpory podtrzymujące konary, zainstalować piorunochron. Jest to duży, ale niezbędny koszt, który musi zostać poniesiony przy realizacji tego zadania. Ustawienie ławek, stolików, tablicy informacyjnej nie jest wielkim wysiłkiem, a początkiem czegoś dobrego, miejscem odpoczynku na szlaku turystycznym, miejscem docelowym w czasie spacerów po najbliższej okolicy.

W przyszłym roku mija 670-lecie lokacji miasta Tuchowa, a przecież „nasz” dąb, według miejscowego podania, został zasadzony w tym samym roku! Był świadkiem jego wzlotów i upadków, wojen, życia codziennego jego mieszkańców.

Trwa na wzgórzu – niemy świadek historii Tuchowa!

Informacji o dębie udzielili:

o. Jan Słowik
o. Kazimierz Plebanek
Antonina Cich
Małgorzata Cich
Tadeusz Derus
Eugeniusz Wojtanowski

Rozmowy przeprowadził i materiał opracował Piotr Firlej

Artykuł pochodzi z Tuchowskich Wieści, rok XIX, Nr 3/111

Źródło: pogorza.pl

UWAGA: Komentarze są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy oraz obrażające inne osoby mogą zostać usunięte.

Komentarzy: 1

  1. Wiesława

    Szukałam swoich korzeni, rodzina mojego Ojca Kazimierza Wojtanowskiego pochodzi z Małopolski w ten sposób znalazam wzmiankę o Pieknym niesamowitym Dębie w Tuchowie, jestem wdzięczna Agnieszce Wojtanowskiej za uratowanie tego pięknego dębu przed wycięciem, może jakimś cudownym sposobem po owej sprytnej niewieście odziedziczyłam wielkie zamiłowanie do przyrody, które minie samą zadziwia. Dla mnie od dziś dąb będzie się zwał Wojtkiem (mam jedynego narazie! wnuka Wojtusia). Ukłony dla Ojców Redemptorystów, dla których mam wielki szacunek, uczyli mnie przez wiele lat religii w Toruniu, O. Tadeusz Mazurkiewicz oraz O. Tadeusz Pawlik – wyjechali na misje. Również dla sąsiadów Dębu zwłaszcza p. Eugeniusza Wojtanowskiego serdeczne pozdrowienia przesyła Wiesława Dorobek z domu Wojtanowska.

Dodaj Komentarz

Formularz kontaktowy
Chcesz zamieścić reklamę? Kliknij!

Sonda

Jak oceniasz portal Tuchow.info?

Wyniki

Loading ... Loading ...

Reklama

Galeria

Get the Flash Player to see the slideshow.

Warto zobaczyć

Współpraca

  • Intermaks
  • Tuchow.pl
  • PushTheButton
  • Pogorza.pl

Kalendarium wydarzeń