Category Archives for Publicystyka

Na Białej Stopie

ParyjaStrasznie mi tego roku mróz wziął Paryję w kleszcze. O ile mroźne wiatry jedynie niewielką mi krzywdę robią, mróz mocno daje się we znaki. Schodzące wieczorem w dół zimne masy powietrza zamyka od wschodu porastająca dno doliny olszyna. Od południa opierają się one o stromą ścianę lesisto-skalistego zbocza.
O wiejącym wietrze dowiaduje się tylko od szumiących na wierzchowinie sosen, które skądinąd skutecznie pozbawiają mnie i tak lichego, zimowego słońca. Zamknięta w ten sposób dolina stanowi wieczne zmrozowisko, skracające co najmniej o dwa tygodnie okres wegetacyjny, co wyraźnie widoczny po czasie zakwitania kaczeńców. Ten swoisty mikroklimat i śródskalne zakamarki okoliczna ludność wykorzystywała do przechowywania żywności. Raz nawet jednego chłopa przed drugim zdradził ujadający nocą pies, i następnego dnia już w grocie sadła nie było. Continue Reading »

Wino z Pogórza najlepsze w Polsce!

Tylko nieliczni stawiali na Niego. Nikt jednak nie spodziewał się tak wielkiego sukcesu wina z Małopolski!
Mariusz Chryk z Wesołowa koło Zakliczyna posiadający winnicę w Brzozowej – gmina Gromnik, zdeklasował całą czołówkę winiarzy w czasie odbywającego się 22 listopada we Wrocławiu „Święta Polskiego Wina”.
Zdobycie największej ilości nagród w czasie odbywającego się 22 listopada 2008 roku „Święta Polskiego Wina” we Wrocławiu, uznanie wśród najlepszych profesjonalistów w branży to niewątpliwie największe wydarzenie promocyjne roku 2008 dla winiarstwa w Małopolsce! Nie od dziś wiadomo, że Dolny Śląsk i Ziemia Lubuska uznawane są za potentatów winiarskich. Jak pokazuje przykład winiarstwo na terenie Pogórza Karpackiego nie pozostaje wcale daleko w tyle.
Continue Reading »

Choinka – sztuczna czy żywa?

Choinka sztuczna czy żywaŚwięta to czas refleksji, odpoczynku, spotkań z rodziną, czas zwalniania tempa życia, okres radości. Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z tym spokojem w sposób szczególny. Nie wyobrażamy sobie ich bez puszystego białego śniegu przykrywającego pola, ciepła bijącego z kominka, zapachów świątecznych potraw i pachnącej igliwiem choinki.
Zwyczaj zdobienia mieszkań drzewkami bożonarodzeniowymi wywodzi się z Niemiec. Do Polski drzewko wigilijne przybyło na przełomie XVIII/XIX wieku. Zwyczaj ten przejęli mieszczanie i inteligencja, a dopiero ok. sto lat później pojawiły się w wiejskich chatach.
Continue Reading »

Sezon na kalesony

Za oknem panuje wszechobecny, przejmujący chłód, a zaniepokojone o zdrowie swoich mężczyzn żony i matki od kilku tygodni buszują po stoiskach z zimową bielizną. Ruszył sezon na kalesony!
Wielu mężczyzn nie przyznaje się do ich noszenia, jednak wielu je nosi. Continue Reading »

Ani tam nazbyt spokojnie, ani nazbyt sielankowo

Mieczysław Solarz - ParyjaOtóż z różnych względów wybrałem sobie na sadybę Paryję. Ani tam nazbyt spokojnie, ani nazbyt sielankowo, ale co jest chwalić trzeba…
Tak autor felietonu rozpoczyna pierwszą część opowiadania o swoim raju na ziemi. Mieczysław Solarz pisze głownie do szuflady lub gminnej gazety, z racji na wysoki poziom merytoryczny i wierne przedstawienie życia na tradycyjnej pogórzańskiej wsi, warte są prezentacji szerszej publiczności.
Autor w swoich rozważaniach ukazuje postawę pełną nadziei na lepsze życie, przy jednoczesnym krytycznym spojrzeniu na zachodzące w społeczeństwie przemiany. Z pewnością zaowocuje to kolejnymi równie ciekawymi publikacjami. Continue Reading »

Historia pewnego zakonnika

Może czterysta razy przystąpił do ołtarza. Fot. Kamil WszołekMiał na imię Robert. Był zakonnikiem 5 lat i rok kapłanem. Był wspaniałym człowiekiem. Odszedł niespodziewanie, mając tylko 33 lata. Pozostało po nim wciąż żywe wspomnienie i świadectwo pięknego życia.

Robert Srebro urodził się 15 listopada 1972 r. w Łękawicy (wioska koło Tarnowa). Po pierwszej komunii św. został ministrantem, a następnie w szkole średniej lektorem. Od tego czasu, jak wielu młodych ludzi, zadawał sobie pytanie o swoją przyszłość. Po maturze wybrał studia elektroniczne na Politechnice Rzeszowskiej. Choć, jak wspominał często w rozmowach, już wtedy myślał o kapłaństwie, jego powołanie nie było dojrzałe i po augustiańsku oczekiwał wyraźnego znaku z nieba. Znaków nie było, więc poszedł na studia. Spotkał wielu wspaniałych ludzi, kolegów i przyjaciół. Studia to szczególny czas dla młodego człowieka, daje wiele radości, ale często także rozczarowań. Ten czas pokazał mu, że mądrość i wiedza nie zawsze chodzą w parze. Po drugim roku, trochę zmęczony sesją egzaminacyjną, szukając wyciszenia, pojechał na rekolekcje do Redemptorystów. Wywiózł z nich wiele dobrych wspomnień i zdanie, które nie dawało mu spokoju. ?Wielu jest wezwanych, ale mało wybranych?. Wierzył, że wobec niego Bóg ma swoje plany. Ale oprócz idei oraz rodzącego się pokoju, Robert spotkał redemptorystów, którzy dla niego stali się Bożym znakiem. Zawsze życzliwi, byli dla niego misjonarzami, opiekunami sanktuarium w Tuchowie. Continue Reading »

Nie ma śniegu, pierogów, gorzkich żali – mówi polski misjonarz z Brazylii

Jak wytłumaczyć Brazylijczykowi gdzie leży Polska? Stanąć samotnie jako ?biały? w tłumie ciemnoskórych ludzi? Tańczyć i śpiewać na mszy? – Trzeba otworzyć dłoń dla innej kultury. Rozmowa z ojcem Wiesławem Wojtanowskim CSsR ? neoprezbiterem i misjonarzem pracującym w Brazylii w prowincji Bahia.

Ojciec Wiesław Wojtanowski CSsR - misjonarz - Rejon Porto seguro / Fot. Wiesław WojtanowskiKiedy po raz pierwszy pojawiło się w Tobie pragnienie wyjazdu na misje?
- Pamiętam, gdy szedłem raz do szkoły podstawowej ? miałem ok. dziesięć lat ? przechodziłem przez bramę klasztoru i wtedy pomyślałem sobie: Może ja byłbym redemptorystą? Ale oni pracują daleko ? w Brazylii pracują. O nie, to nie dla mnie. Zapomniałem o tym incydencie aż do czasu, gdy przyszło oficjalne zaproszenie do pracy w Brazylii. Usłyszałem to zaproszenie będąc już redemptorystą po ślubach czasowych, mając już na sobie habit. Mogło się zgłosić dwóch seminarzystów na kontynuowanie studiów w Brazylii… Ja napisze prośbę o wyjazd ? biłem się z myślami ? Jeżeli przełożeni wybiorą mnie to znaczy, że moje miejsce jest w Brazylii, jeżeli mnie nie wybiorą to znaczy, że Ty Boże też nie chcesz żebym wyjeżdżał. Continue Reading »

Duzi chłopcy bawią się w wojnę?

„Dwóch naszych kolegów biegło po wybuchających ładunkach. Była to trudna przeprawa, ale udało się nam sforsować rzekę…”

Z Andrzejem Gładyszem, członkiem Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej „Wrzesień 39″, odgrywającym rolę plutonowego 20 Pułku Piechoty Ziemi Krakowskiej rozmawia Kamil Wszołek.

Andrzej Gładysz podczas rekonstrukcji pracy szpitala wojskowego. Warszawa 2008 / Fot. Paweł CiołekRekonstrukcja historyczna to przywołanie dziś, wydarzeń minionych. Odgrywasz rolę plutonowego 20 Pułku Piechoty Ziemi Krakowskiej. Czy jesteś bardziej aktorem czy bardziej wojskowym?
- Myślę, że tu jest granica dosyć płynna i zależna od tego jaką idee w danym momencie chcemy pokazać. Raz jest się bardziej wojskowym, a czasami trzeba się wcielić w rolę aktorską. Nasza grupa rekonstrukcyjna jest czasem angażowana przez telewizję, w produkcjach filmowych. Trzeba się dostosować do wymogów kamery i jakoś tak z tych obowiązków wojskowego zrezygnować. Także trochę aktor, ale przede wszystkim wojskowy. Continue Reading »

Wielki deszcz na sprzedawcę batów

Artykuł brał udział w konkursie „Jest takie miejsce…” organizowanym przez serwis internetowy Odyssei.com oraz tygodnik ?Angora?

Ludzie mówią, że nie ma już takich miasteczek, jak Tuchów. Zasadniczo mają rację, choć w samej tylko Galicji tak skrojonych mieścin jak ta: z ryneczkiem jak z obrazka, świętym Florianem pośrodku i resztką kocich łbów zachowanych przed asfaltem dla świętego spokoju, żeby się konserwator nie czepiał, znaleźć można jeszcze wiele. Continue Reading »

Kilka uwag pod adresem żałobników – Tuchowski Charon

Charon spod Tuchowa nie jest, rzecz prosta żadnym tam Charonem, tylko zwyczajnym wozakiem, który co wtorek wozi mleko do zlewni. Ot, Józef Nytko z Przedmieścia Wielkiego pod Tuchowem. Ale nobilitowało go już to chociażby – prócz wielu innych powodów do nobilitacji – że mieszkał na samej górze. Wyżej na Przedmieściu Wielkim nie mieszka już nikt (stąd absolutnie niepowtarzalna perspektywa na sam Tuchów, wstęgę Białej, meandrującej ciekawie w szerokiej dolinie. Najlepszy widok na tę część Galicji, a jeśli dodamy do tego jeszcze majowe głosy trąbek z melodią ?Chwalcie łąki umajone?, płynące białych klasztornych białych wieżyc, rozpalonych wiosennym słońcem, to można Nytce Józefowi pozazdrościć takiego miejsca na ziemi). Continue Reading »