12 stycznia 2010
Z tego miejsca niebo jest przeurocze. O powstającym największym w Polsce prywatnym obserwatorium astronomicznym, planach sprowadzenia teleskopu watykańskiego i popularyzacji astronomii wśród wędrujących szlakami Pogórza Karpackiego turystów, z twórcą najnowocześniejszego planetarium w Polsce, astronomem Bogdanem Wszołkiem rozmawia Piotr Firlej.
Czytaj dalej
8 listopada 2009
W książkach o Tuchowie nie znajdziemy nazwiska Plage. Ten Niemiec, nazywany przez mieszkańców Tuchowa powszechnie „Plagą”, rzadziej „Diabłem ziemi tuchowskiej”, był znanym z bezwzględności dowódcą tuchowskiej placówki SS w czasie II wojny światowej. Został oddelegowany do zarządzania pracami przy budowie okopów w Tuchowie. Nie przebierał w środkach. Laską, z którą się nie rozstawał, walił wszystkich, którzy sprzeciwiali się jego zarządzeniom.
Po ponad 60 latach odnajdujemy laskę esesmana Plagego, rozmawiamy ze świadkami tamtych wydarzeń.
Czytaj dalej
6 listopada 2009
Wznoszący się pośrodku tuchowskiego rynku ratusz jest zapewne trzecią z kolei siedzibą miejskich władz samorządowych na tym miejscu. Pierwszy ratusz powstał tu przypuszczalnie już w XIV wieku, w niedługi czas po założeniu miasta w oparciu o dokument lokacyjny wystawiony przez kancelarię króla Kazimierza Wielkiego 2 listopada 1340 roku. Tuchów wszak lokowany został w oparciu o przepisy prawa magdeburskiego, którymi miał być rządzony.
Czytaj dalej
6 listopada 2009
Takie pytanie dzisiejszego poranka mogło zaskoczyć niejednego przechodnia na tuchowskim rynku. Gimnazjalna młodzież zorganizowała ankietę, w której sprawdzali wiedzę tuchowian na temat historii Polski. Jednym z pytań było właśnie tytułowe: kiedy Polska odzyskała niepodległość?
Czytaj dalej
15 października 2009
„Chałupa Paryja” to prawdziwa wiejska agroturystyka w zabytkowym drewnianym domu na Pogórzu Ciężkowickim w powiecie tarnowskim.
Gospodarstwo agroturystyczne „Paryja” położone jest na północnym krańcu wsi Ołpiny (gmina Szerzyny, powiat tarnowski, województwo małopolskie) granicząc bezpośrednio z wsiami Żurowa i Swoszowa. Geograficznie przynależy do Pogórza Ciężkowickiego, Fałdu Brzanka-Liwocz. Cały obszar znajduje się w zasięgu terytorialnym Parku Krajobrazowego Pasma Brzanki. Powierzchnia gospodarstwa wynosi 13.08 ha i zajmuje południową część doliny potoka o bardzo urozmaiconym charakterze gograficznym (pola orne, łąki, pastwiska, lasy). Od południa przylega do urwistego zbocza lasu z występującymi na nim piaskowcowymi wychodniami skalnymi. Z tego właśnie dolinowego położenia zaczerpnięta jest nazwa „Paryja” oznaczająca niedostępną dolinę.
Zachęcamy do wysłuchania audycji radiowej zrealizowanej przez Radio Kraków:
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
Strona www gospodarstwa Paryja: www.paryja.pogorza.pl
8 września 2009
Sam ratuje się jak może. Obcy ludzie się nim częściej interesują, swoi w ogóle – tak opowiada o najstarszym w regionie dębie Eugeniusz Wojtanowski – od dziesięcioleci mieszkający w jego cieniu przy ul. Granicznej w Tuchowie. Dawniej tę część Górnego Przedmieścia nazywano powszechnie w całej okolicy Rolą – podkreśla.
Czytaj dalej
2 lipca 2009
Kiełbasa Tuchowska jest prawdopodobnie najlepszą wieprzową kiełbasą na świecie. Jednak czy nadal tak popularną jak przed stu laty, czy nadal tak wyśmienitą? Według krążącej w Tuchowie legendy, nocą wokół tuchowskiego ratusza ma się błąkać duch pierwszego burmistrza tuchowskiego Zygmunta z Bobowej, o którego harcach mówi miejscowa saga. Wobec zmian na lepsze, jakie ostatnio zaszły w Tuchowie, nie musi on już budzić rajców miejskich ze snu. Ale pokutujący duch burmistrza Zygmunta z Bobowej domaga się nadal gromkim głosem, aby „kiełbasa tuchowska” była lepsza od dzisiejszej, tak jak za dawnych lat, kiedy wychodziła z wytwórni Krogulskiego i Sajdaka, rozsławiając Tuchów nie tylko w całej Polsce, ale i w Austrii, gdzie w Wiedniu rozkoszowano się nią. Jak Toruń piernikami, tak Tuchów słynął „kiełbasą tuchowską”, która na równi z lipcowymi odpustami i kiermaszami, rozsławiała jego imię w Polsce i na świecie.
Czytaj dalej
13 czerwca 2009
Relacje dziecka z rodzicami a zamiłowanie do nauki. Jak zachęcić dziecko do nauki? Rola rodziców w motywowaniu dzieci do nauki jest bardzo duża. Systematyczna pomoc i zrozumienie to klucz do sukcesów dziecka.
1. Dzieci są z natury ciekawe i żądne wiedzy, ale prawie połowa z nich osiąga wyniki poniżej swoich możliwości. Przyczyny tego są różne, a jedną z nich jest brak motywacji dziecka do nauki. Rodzice czasem ograniczają się do poleceń typu: ?Zabierz się wreszcie za lekcje! Natychmiast wyłącz telewizor i ucz się!? Rodzice pozłoszczą się i na tym koniec. Dziecko zostaje samo ze swoimi problemami, bez wsparcia, pomocy, nie wie jak i właściwie po co ma się uczyć.
Czytaj dalej
30 stycznia 2009
Strasznie mi tego roku mróz wziął Paryję w kleszcze. O ile mroźne wiatry jedynie niewielką mi krzywdę robią, mróz mocno daje się we znaki. Schodzące wieczorem w dół zimne masy powietrza zamyka od wschodu porastająca dno doliny olszyna. Od południa opierają się one o stromą ścianę lesisto-skalistego zbocza.
O wiejącym wietrze dowiaduje się tylko od szumiących na wierzchowinie sosen, które skądinąd skutecznie pozbawiają mnie i tak lichego, zimowego słońca. Zamknięta w ten sposób dolina stanowi wieczne zmrozowisko, skracające co najmniej o dwa tygodnie okres wegetacyjny, co wyraźnie widoczny po czasie zakwitania kaczeńców. Ten swoisty mikroklimat i śródskalne zakamarki okoliczna ludność wykorzystywała do przechowywania żywności. Raz nawet jednego chłopa przed drugim zdradził ujadający nocą pies, i następnego dnia już w grocie sadła nie było. Czytaj dalej
8 grudnia 2008
Tylko nieliczni stawiali na Niego. Nikt jednak nie spodziewał się tak wielkiego sukcesu wina z Małopolski!
Mariusz Chryk z Wesołowa koło Zakliczyna posiadający winnicę w Brzozowej – gmina Gromnik, zdeklasował całą czołówkę winiarzy w czasie odbywającego się 22 listopada we Wrocławiu „Święta Polskiego Wina”.
Zdobycie największej ilości nagród w czasie odbywającego się 22 listopada 2008 roku „Święta Polskiego Wina” we Wrocławiu, uznanie wśród najlepszych profesjonalistów w branży to niewątpliwie największe wydarzenie promocyjne roku 2008 dla winiarstwa w Małopolsce! Nie od dziś wiadomo, że Dolny Śląsk i Ziemia Lubuska uznawane są za potentatów winiarskich. Jak pokazuje przykład winiarstwo na terenie Pogórza Karpackiego nie pozostaje wcale daleko w tyle.
Czytaj dalej
30 listopada 2008
Święta to czas refleksji, odpoczynku, spotkań z rodziną, czas zwalniania tempa życia, okres radości. Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z tym spokojem w sposób szczególny. Nie wyobrażamy sobie ich bez puszystego białego śniegu przykrywającego pola, ciepła bijącego z kominka, zapachów świątecznych potraw i pachnącej igliwiem choinki.
Zwyczaj zdobienia mieszkań drzewkami bożonarodzeniowymi wywodzi się z Niemiec. Do Polski drzewko wigilijne przybyło na przełomie XVIII/XIX wieku. Zwyczaj ten przejęli mieszczanie i inteligencja, a dopiero ok. sto lat później pojawiły się w wiejskich chatach.
Czytaj dalej
28 listopada 2008
Za oknem panuje wszechobecny, przejmujący chłód, a zaniepokojone o zdrowie swoich mężczyzn żony i matki od kilku tygodni buszują po stoiskach z zimową bielizną. Ruszył sezon na kalesony!
Wielu mężczyzn nie przyznaje się do ich noszenia, jednak wielu je nosi. Czytaj dalej
24 listopada 2008
Otóż z różnych względów wybrałem sobie na sadybę Paryję. Ani tam nazbyt spokojnie, ani nazbyt sielankowo, ale co jest chwalić trzeba…
Tak autor felietonu rozpoczyna pierwszą część opowiadania o swoim raju na ziemi. Mieczysław Solarz pisze głownie do szuflady lub gminnej gazety, z racji na wysoki poziom merytoryczny i wierne przedstawienie życia na tradycyjnej pogórzańskiej wsi, warte są prezentacji szerszej publiczności.
Autor w swoich rozważaniach ukazuje postawę pełną nadziei na lepsze życie, przy jednoczesnym krytycznym spojrzeniu na zachodzące w społeczeństwie przemiany. Z pewnością zaowocuje to kolejnymi równie ciekawymi publikacjami. Czytaj dalej
13 listopada 2008
Miał na imię Robert. Był zakonnikiem 5 lat i rok kapłanem. Był wspaniałym człowiekiem. Odszedł niespodziewanie, mając tylko 33 lata. Pozostało po nim wciąż żywe wspomnienie i świadectwo pięknego życia.
Robert Srebro urodził się 15 listopada 1972 r. w Łękawicy (wioska koło Tarnowa). Po pierwszej komunii św. został ministrantem, a następnie w szkole średniej lektorem. Od tego czasu, jak wielu młodych ludzi, zadawał sobie pytanie o swoją przyszłość. Po maturze wybrał studia elektroniczne na Politechnice Rzeszowskiej. Choć, jak wspominał często w rozmowach, już wtedy myślał o kapłaństwie, jego powołanie nie było dojrzałe i po augustiańsku oczekiwał wyraźnego znaku z nieba. Znaków nie było, więc poszedł na studia. Spotkał wielu wspaniałych ludzi, kolegów i przyjaciół. Studia to szczególny czas dla młodego człowieka, daje wiele radości, ale często także rozczarowań. Ten czas pokazał mu, że mądrość i wiedza nie zawsze chodzą w parze. Po drugim roku, trochę zmęczony sesją egzaminacyjną, szukając wyciszenia, pojechał na rekolekcje do Redemptorystów. Wywiózł z nich wiele dobrych wspomnień i zdanie, które nie dawało mu spokoju. ?Wielu jest wezwanych, ale mało wybranych?. Wierzył, że wobec niego Bóg ma swoje plany. Ale oprócz idei oraz rodzącego się pokoju, Robert spotkał redemptorystów, którzy dla niego stali się Bożym znakiem. Zawsze życzliwi, byli dla niego misjonarzami, opiekunami sanktuarium w Tuchowie. Czytaj dalej
13 listopada 2008
Jak wytłumaczyć Brazylijczykowi gdzie leży Polska? Stanąć samotnie jako ?biały? w tłumie ciemnoskórych ludzi? Tańczyć i śpiewać na mszy? – Trzeba otworzyć dłoń dla innej kultury. Rozmowa z ojcem Wiesławem Wojtanowskim CSsR ? neoprezbiterem i misjonarzem pracującym w Brazylii w prowincji Bahia.
Kiedy po raz pierwszy pojawiło się w Tobie pragnienie wyjazdu na misje?
- Pamiętam, gdy szedłem raz do szkoły podstawowej ? miałem ok. dziesięć lat ? przechodziłem przez bramę klasztoru i wtedy pomyślałem sobie: Może ja byłbym redemptorystą? Ale oni pracują daleko ? w Brazylii pracują. O nie, to nie dla mnie. Zapomniałem o tym incydencie aż do czasu, gdy przyszło oficjalne zaproszenie do pracy w Brazylii. Usłyszałem to zaproszenie będąc już redemptorystą po ślubach czasowych, mając już na sobie habit. Mogło się zgłosić dwóch seminarzystów na kontynuowanie studiów w Brazylii… Ja napisze prośbę o wyjazd ? biłem się z myślami ? Jeżeli przełożeni wybiorą mnie to znaczy, że moje miejsce jest w Brazylii, jeżeli mnie nie wybiorą to znaczy, że Ty Boże też nie chcesz żebym wyjeżdżał. Czytaj dalej